Radzionków, 16 Kwietnia 2010
Szłam spokojnie. Wracałam w pierwszego dnia, prosto z linii frontu. Eh. Nie, nie chodzi mi o wojnę. Byłam na pierwszej zbiórce ZHP. Odebrałam mój mundur i teraz dumnie go niosłam. Jeszcze tylko wyczyszczę moje stare martensy, bo mimo, że miałam je na sobie, były brudne. A linia frontu? To tylko gra. Nie było broni, ani strzelania.
W moich uszach odbijała się echem melodia piosenki AC/DC. Zaczęłam sobie po cichu nucić: i'm on the highway to hell.... Byłam w siódmym niebie. Zaczęłam podskakiwać i w takim oto kroku trafiłam już do domu. W naszym zastępie było tylko 6 osób, ja i nasza zastępowa. W sumie 9. Zbiórki odbywały się dwa razy w tygodniu. Co druga zbiórka byłą o tematyce wojskowej. Uczyliśmy się tam musztry. Uczyliśmy. Byłam dopiero na jednej zbiórce, ale już wiedziałam, jak to tam wygląda.
- Druhno, a może chciałabyś finkę? - Zapytał mnie nagle mój tata. O co mu chodziło? Tego nie wiedziałam. Najprawdopodobniej zaraz miałam się tego dowiedzieć.
- Yhm.. Finka? - Zapytałam, by otrzymać w odpowiedzi nieco informacji na jej temat.
- Finka, to taki harcerski nóż - Powiedział i pokazał mi "finkę". Była śliczna. Cała lśniła światłem, które odbijała od żarówki. Chwyciłam nóż. Ciężki. Porządny.
- Tato, ta twoja finka, to w rzeczywistości Chinka chyba jest - Zaśmiałam się i zaczęłam szukać popularnego napisu "Made in China". Nie znalazłam go, lecz tam gdzie powinien być widniał napis "Made in Germany".
- Nie, niestety nie jest chiński - powiedział tata - Ale niemiecki, więc ci pasuje - powiedział, spojrzał na mnie, zaśmiał się i poszedł do pokoju, kontynuować patrzenie na jakiś nudny telewizyjny program.
Stanęłam przed lustrem. Faktycznie wyglądałam jak jakiś Niemiec. Miałam ciemnogranatowe rurki, a na nich glany "piętnastki". Całość dopełniał niemiecki nóż i oliwkowa kurtka.
Mimo tego wyglądu bardzo się sobie podobałam. Mimowolnie uśmiechnęłam się do siebie i poszłam do mojego pokoju. Szkoda, że zbiórki były tylko w piątki i soboty. Na szczęście przede mną była jeszcze sobotnia zbiórka.
-

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz